Myśl dnia

"Można polegać na Bogu, ponieważ On się nigdy nie zmienia." Św. Augustyn

Słowo Życia

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Mt 5,44)

To, że nasz Ojciec Niebieski nie odmawia złym dostępu do słońca, a niesprawiedliwym do deszczu, czyli do swojej miłości, nie znaczy, że pochwala zło i niesprawiedliwość. Jego miłość jest dla nich szansą ku nawróceniu i podążaniu drogą dobra i sprawiedliwości. Z tego wynika, że ten, kto jest moim wrogiem, nieprzyjacielem, tym samym nie przestaje być umiłowanym dzieckiem Boga, za którego umarł na krzyżu Syn Boży.

Czytaj więcej

Czytania

  • Czytania na czwartek, 27 lutego 2020

    Czwartek po Popielcu

    (Pwt 30, 15-20)

    Mojżesz powiedział do ludu: "Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

luty 2020
N P W Ś C Pt S
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29

Słowo Życia - styczeń 2020

piramida1.jpgA Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas
(J 1, 14)

 

Wiemy, co to oznacza dla chrześcijan. Syn Boży, druga Osoba Trójcy, zstąpił w łono Dziewicy, stał się człowiekiem takim jak my. „Założył swój przybytek pośród nas". Jest to główna prawda chrześcijaństwa, która wraz z nauką o Trójcy odróżnia je od każdej innej religii. Prawie wszystkie religie pojmują religię jako wznoszenie się ku Bogu, budowanie czegoś na kształt piramidy, na szczycie której można spotkać bóstwo. W chrześcijaństwie jest na odwrót. To Bóg zszedł i wznosi nas ku sobie. Tu piramida jest odwrócona i jej szczyt opiera się na ziemi: Ten Syn podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi (Hbr 1, 3).
To zdanie świętego Jana zawsze przypominało chrześcijanom także inną prawdę: że również w ich życiu słowo musi stać się ciałem, to znaczy wiara musi przełożyć się na czyny, miłość na konkretne czyny miłosierdzia.

W przeciwnym razie, jak mówi św. Jakub, wiara jest martwa. Goethe w Fauście tak parafrazuje pierwszy wers Prologu: Na początku było działanie. Nie myli się do końca. W Bogu bowiem słowo i działanie są jednością. Bóg nigdy nie przemawia, nie przekładając tego na czyny. Jego Słowo nigdy nie powraca do Niego, nie uczyniwszy tego, po co zostało posłane. Słowo dokonuje tego, co oznacza. Niestety, tak samo nie dzieje się w naszym przypadku. Wielkim ludzkim niebezpieczeństwem jest właśnie zadowolenie się słowami, bez przejścia do czynów. Jezus w Ewangelii stale przestrzega przed tym niebezpieczeństwem: „Nie ten, kto mówi, lecz ten, kto działa", nie ten, kto tylko słucha słowa, lecz ten, kto wprowadza je w czyn, wejdzie do królestwa niebieskiego. Kiedyś Jezus opowiedział przypowieść na ten temat. Pewien człowiek miał dwóch synów. Powiedział pierwszemu: Synu, idź pracować w mojej winnicy. Syn odparł: Dobrze, ojcze, ale nie poszedł. Ojciec poprosił o to samo drugiego syna, ten zaś odpowiedział: Nie, ojcze, nie mam ochoty tam iść. Potem jednak zrobiło się mu wstyd i udał się do winnicy. „Który z tych dwóch - pyta na koniec Jezus - spełnił wolę ojca? Ten, który powiedział „tak”, ale postąpił na „nie”, czy ten, który rzekł „nie”, ale postąpił na „tak”? Odpowiedź jest prosta: drugi, a nie pierwszy". Prowadzi nas to do bardzo poważnej refleksji. Kto jest w lepszej sytuacji przed Bogiem: wierzący dobrze znający Ewangelię, który jednak nic z niej nie wprowadza w życie, i niewierzący, który choć jej nie zna, lecz stara się żyć zgodnie z sumieniem i czynić dobro bliźniemu? Święty męczennik Ignacy z Antiochii mawiał: Lepiej być chrześcijanami, nie mówiąc o tym, niż mówić, że jest się chrześcijanami, ale nie być nimi. Przeczytałem kiedyś dającą do myślenia anegdotę. Jeden ze znanych laickich filozofów-moralistów (nie ma potrzeby wymieniania jego nazwiska) pewnego wieczoru został przyłapany w lokalu w towarzystwie mało budującym. Kolega spytał go, jak godzi swoje postępowanie z tym, co pisze w książkach. Ten odpowiedział mu: Czy widział pan znak drogowy, który szedłby w kierunku, który wskazuje?. Odpowiedź błyskotliwa, lecz małostkowa. Ludzie nie wiedzą, co zrobić z takimi „znakami drogowymi" ukazującymi kierunek, które jednak same nie ruszą się na krok. Ludzie chętniej słuchają świadków niż nauczycieli, słusznie mawiał Paweł VI. W czasach, w których dosłownie toniemy w zalewie słów, przesłań, apeli, słów mówionych, słów drukowanych, należałoby podjąć szczególny post, post od słów. Nie wymawiać słów zbędnych, ale też nie przyjmować nadmiaru słów bezużytecznych, pustych lub wręcz szkodliwych. Trzeba się odtruć. Należy mówić mniej i czynić więcej. Konkretnie możemy postanowić zrobić jakieś dzieło miłosierdzia, wykonać jakąś pracę w domu tak, by nikt tego nie zauważył, w ciszy, by zrekompensować te wszystkie razy, gdy wskazaliśmy, co należy zrobić, ale sami się tym nie zajęliśmy. Powinniśmy rozwinąć w nas smak do rzeczy, które pozostaną ukryte, o których będziemy wiedzieć tylko my i Bóg lub przynajmniej my i nasze sumienie. Chciałbym zakończyć stwierdzeniem, którym kończy się Prolog św. Jana. Pozwoli nam ono dojrzeć centralne miejsce zajmowane przez Słowo w naszej relacji z Ojcem: Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

 

Raniero Cantalamessa, Zarzućcie sieci część I, Wyd. Św. Antoniego, Wrocław 2004, s. 81-84