Myśl dnia

"Jeśli chcesz, by ciebie znoszono, znoś drugiego człowieka." Tomasz a Kempis

Słowo Życia

 ... nie bój się... (Mt 1, 20) Razem z autorem Ewangelii skupmy swoją uwagę na osobie św. Józefa. Bardzo zachwyca mnie sposób, w jaki Bóg porozumiewa się z Józefem. Bóg mówi językiem Józefa po to, by ten mógł Go zrozumieć i co więcej zechciał przyjąć Jego wolę.

Czytaj więcej  

Czytania

  • Czytania na sobotę, 3 grudnia 2022

    Sobota I tygodnia adwentu

    (Iz 30,19-21.23-26)

    To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło Bóg okaże ci łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

grudzień 2022
N P W Ś C Pt S
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Słowo Życia - październik 2022

24.jpg

"Weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą!"
(2 Tm 1,8b)

Św. Paweł zachęca czytelnika do odważnego opowiedzenia się za Ewangelią poprzez znoszenie wszelkich trudności jakie ono za sobą pociąga. Jeśli chcemy być prawdziwymi chrześcijanami – nie tylko z nazwy, ale także, i przede wszystkim, ze sposobu w jaki przeżywamy naszą wiarę - to nie możemy uciekać, gdy napotykamy na przeciwności. Jako ludzie wierzący w Chrystusa spotykamy się z przychylnością ze strony innych, ale nie jednokrotnie także z odrzuceniem, wyśmianiem, czy pewnego rodzaju prześladowaniem. Takie doświadczenia mogą wpływać na nas korzystnie, mobilizując do jeszcze odważniejszego wyznawania wiary, mogą nas w niej utwierdzić; ale mogą również zniechęcać, powodować lęk przed opinią innych i to, że zaczynamy wstydzić się naszej wiary, wycofywać z wszelkich praktyk religijnych, by "ochronić siebie."

Gdy nie opieramy się na Bogu, lecz na własnych możliwościach może się zdarzyć, że pojawiające się raz po raz trudności spowodują w nas zniechęcenie tak silne, że prowadzące wręcz do poczucia bezsensu i pytań, na które odpowiedzi nie znajdujemy: - Po co to wszystko? Jaki to ma sens? Może inni mają rację? Może nie warto tak się poświęcać dla Boga? A może ta cała Ewangelia to tylko bajki? Poczucie bezsilności wobec życiowych trudności i zmagania w sferze wiary mogą wówczas tak powalić, że nawet fizycznie czujemy się "wypompowani" i kolejne poranki, rozpoczęcie dnia stają się udręką. Czasami Bóg sam dopuszcza na nas taki stan, aby wypróbować naszą wiarę. Jednak wiele razy sami spisujemy się na takie sytuacje, gdy nie prosimy Go o pomoc, a szukamy mocy w nas samych.

Ważne jest abyśmy pamiętali, i wierzyli w to mocno, że nie pozostajemy nigdy sami na "polu walki". Św. Paweł wskazuje nam konkretne narzędzie do umiejętnego znoszenia trudności - jest nim moc Boża. Jeśli, pomimo przeciwności, pozostajemy Bogu wierni, to On umocni nas bo "nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia."(2 Tm 1,7) "Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8,28), dlatego też możemy mieć pewność, że gdy stajemy do kolejnej walki o wiarę, On uzdolni nas swoją łaską do składania świadectwa o Nim. A każde, choćby "najmniejsze" nasze zwycięstwo we wierności Bogu i Ewangelii będzie pogłębiało naszą wiarę i przyczyniało się do coraz to głębszego i odważniejszego podążania osobistą drogą świętości.

Spróbujmy jeszcze spojrzeć na rozważane zdanie od trochę innej strony. Wiemy już, że Bóg wspiera nas swoją mocą w trudnościach znoszonych dla Ewangelii. Jeśli jednak trudzimy się, męczymy, podejmujemy kolejne starania, ale nie bardzo wiemy po co, albo jeśli nasza motywacja nie jest odpowiednia? Co wówczas?
Weźmy za przykład pracę nad sobą, robienie sobie jakichś postanowień. Mogę ćwiczyć się w czymś dla większego poznania Jezusa, okazania Mu swojej miłości, dla zbudowania głębszej zażyłości z Nim, dla budowania relacji miłości do drugiego człowieka czy do siebie samego. Mogę również podjąć jakieś umartwienie dla własnej korzyści np. uzyskania pięknej sylwetki; udowodnienia sobie, a może jeszcze bardziej innym, że potrafię; albo dla pozyskania samej tylko umiejętności, po prostu żeby więcej wiedzieć, umieć i przez to zdobyć uznanie u ludzi lub zaspokoić własne ambicje. I nie mam zamiaru służenia innym tym co potrafię.

Dobrze jest mieć cel, ten właściwy. Jeśli celem naszych starań jest tylko gromadzenie sobie skarbów na ziemi, a nie w niebie, to nawet jeśli w oczach ludzi i własnych będziemy uznani za zwycięzców, będziemy przegrani na życie wieczne.

Święty Paweł pisze o znoszeniu trudności i przeciwności dla Ewangelii. Dla mnie, osoby wierzącej, to bardzo istotne, bo to jest wskazanie konkretnego celu, dla którego należy znosić trudności. Pomimo przeszkód mam się nie poddawać,. Dopóki walczę jestem zwycięzcą, nawet jeśli wielokrotnie upadam.
Co znaczy dla Ewangelii? Rzeczownik ewangelia oznacza pierwotnie przynosić dobrą nowinę. W greckim tłumaczeniu Starego Testamentu pojęcie to użyte jest w kontekście zbawienia, które Bóg-Jahve przynosi swojemu ludowi. Każdy człowiek ochrzczony jest powołany do tego, by głosić Ewangelię, by być zwiastunem Dobrej Nowiny o zbawieniu jakie Bóg przyniósł przez swojego Syna – Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Znoszenie więc trudów dla Ewangelii jest znoszeniem ich dla Jezusa, dla Prawdy, którą On sam jest.

Niech Jezus będzie celem naszego życia. “Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.”(Ef 3, 20-21)

s. Bernadetta