List do MPJ! - luty/marzec 2026
Mój Drogi/moja Droga! Luty w tym roku to dla niektórych bardzo przyjemny czas ferii, gdy...
Słowo Życia - luty 2026
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi (Mt 5,...
Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.
„Tak wiele jest do zrobienia a ty się sobą zajmujesz. Spójrz: dzieci Moje giną. Cóż czynisz, by...
Narodził się nam Zbawiciel!
Niech Narodzenie Bożego Syna będzie dla nas źrodłem pokoju, nadziei i głębokiego...
List do MPJ!
Mój Drogi/moja Droga! Dawno nie zaglądaliśmy do Madzi, zróbmy to dzisiaj. Dziewczynka właśnie...
Słowo Życia - grudzień 2025
„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt...
-
List do MPJ! - luty/marzec 2026
-
Słowo Życia - luty 2026
-
Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.
-
Narodził się nam Zbawiciel!
-
List do MPJ!
-
Słowo Życia - grudzień 2025
Nawigacja strony
Myśl dnia
Słowo Życia
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi
Ubodzy w duchu, ... Nie tylko otrzymują obietnicę wielkiej nagrody w niebie, ale stają się cichymi współpracownikami Boga...
Słowo Życia - wrzesień 2024
[Jezus] spojrzał w niebo i rzekł do niego: „Effatha”, to znaczy: „Otwórz się!” (Mk 7,34)
Liturgia mszalna dzisiejszej niedzieli jest wezwaniem do nadziei, do pełnej ufności Bogu. W czasach ciemności prorok Izajasz powstaje, żeby pocieszyć naród wybrany żyjący na wygnaniu. Przepowiada mu pełen radości powrót do ojczyzny. Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się. Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boza odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić”.
Słowo Życia - sierpień 2024
Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy (J 6,27a)
Każdy człowiek inaczej podchodzi do przyjmowania Komunii Świętej. Inaczej podchodzi, to znaczy z inną regularnością przyjmuje Komunię Świętą. Są tacy, którzy codziennie uczestniczą w Eucharystii i codziennie przyjmują Pana Jezusa. I bez codziennej Eucharystii nie wyobrażają sobie życia.
Krew Chrystusa jest źródłem życia
Jedna z obietnic jaką Jezus dał siostrze wizytce Marii Marcie Chambon brzmi następująco: „Wszystkie wasze sprawy, nawet najmniejsze, skoro zostaną zanurzone w mojej Krwi, nabędą przez to nieskończonej zasługi i sprawią pociechę mojemu Sercu. Zanurz więc sprawy twoje w moich ranach, a będą miały wielką wartość.”
Patrzę na Ciebie Chryste, wiszący na krzyżu, Krew Twoja spływa strugami. Patrzę, a w sercu pytanie o sens. Mnóstwo spraw, wydarzeń, niezaplanowanych i zaskakujących sytuacji, często niechcianych zwrotów akcji, różnych relacji z innymi – raz pięknych innym razem wyciskających łzy. To moja codzienność.
Potrzebuję Chrystusa na Krzyżu, bynajmniej nie po to, aby pogrążyć się w rozpaczy, ale by móc w Jego ranach zanurzyć moje życie, by Jego Krew obmyła najgłębsze zakamarki mojego istnienia. Zanurzę … i tak wszystko, co stanowi moje dzisiaj nabierze wartości. I spojrzę dalej, na pusty grób… On zmartwychwstał, żyje. Ofiarowując Bogu krople Krwi Chrystusa płynące w moich codziennych trudach i zmaganiach odnajdę sens i poznam, że ta Krew daje życie. Zapraszam Cię do codziennej "modlitwy zanurzenia we Krwi Chrystusa."
s. Bernadetta MSC
Słowo Życia - lipiec 2024
„Pójdźcie wy sami i odpocznijcie nieco” (Mk 6, 31)
Ewangelia ukazuje nam troskę Jezusa o swoich uczniów zmęczonych działalnością apostolską w pobliskich miastach i wioskach. Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i odpocznijcie nieco – mówi do nich. (…)
Przez wiele dni, a nawet przez długi czas, możemy czuć się źle, a mimo to musimy pilnować naszych obowiązków, warsztatu, domu, nauki… Taka sytuacja nie powinna jednak nas zniechęcać: jest to oznaka ludzkiej słabości i znak, że pracujemy z wytężeniem.
List do MPJ! - lipiec 2024
Mój Drogi/moja Droga!
Mamy wakacje, więc nie należy się przemęczać! To czas odpoczynku, zasłużonego po całym dłuuugim roku szkolnym!
Tak, tak, to prawda. Pytanie jednak, czy odpoczynek to nic-nie-robienie. Na chwilę to super, ale na dłużej… chyba się nie da… Jest tyle super rzeczy do zrobienia, filmów do zobaczenia, książek do przeczytania, kilometrów do przejechania na rowerze, rolkach albo hulajnodze, tyle bramek do strzelenia w meczach z kolegami, podskoków do zrobienia w gumę czy na skakance z koleżankami, tyle planszówek do zagrania…
Wiem… zaraz mi powiecie – siostro Gertrudo, chyba nie te czasy! Kto teraz takie rzeczy robi???
ŚLADY PO UPADKU - X Niedziela zwykła
• Rdz 3, 9-15. Wielu spośród klasycznie myślących teologów twierdzi, że grzech pierworodny jest najbardziej realną częścią chrześcijańskiej antropologii, czyli zastanawiania się nad człowiekiem. Kto akceptuje historię pierwotnej słabości ludzi, uznaje ją i przez jej pryzmat stara się patrzeć na zagadkę ludzkiego żywiołu, ten nie pobłądzi w refleksji. Więcej, będzie w stanie zrozumieć człowieka. Grzech pierworodny to z jednej strony smutna prawda o źródle ułomności ludzkiej natury lecz z drugiej szansa na wyprowadzenie właściwych wniosków w opisie fenomenu człowieka.
Słowo Życia - czerwiec 2024
Z Królestwem Bożym dzieje się tak, jakby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. (…) nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. (Mk 4, 26-27)
Tym posianym ziarnem jest najpierw Słowo Ojca, złożone w łonie Dziewicy, w Betlejemskiej szopie, w trzydziestoletniej samotności, aż zakiełkuje, wystąpi na powierzchnię, jako bogaty, pełen kłos i będzie rozsiewać słowo dookoła siebie na palestyńskiej ziemi.
My już przez całe lata słuchamy tego słowa w kościele w Ewangelii, albo czytamy wieczorem przy lampie. Smuci nas, że to ziarno już tyle razy siane było w naszej duszy, ale dotychczas chyba nie wydało swojego owocu. Stale jesteśmy mało ludźmi, a jeszcze mniej chrześcijanami.
Czas próby, zaufanie, radość ze spotkania
Wiara Maryi, jej całkowite zaufanie w moc Boga działającego w całym jej życiu we wszystkich próbach poczynając od Zwiastowania w Nazarecie aż po śmierć Syna na Golgocie, owocuje po zmartwychwstaniu radością pełnego spotkania ze swoim Synem. Jezus zmartwychwstały nie musiał przekonywać swojej Matki o swoim powstaniu z martwych, nie musiał pokonywać jej nieufności, nie musiał wychowywać jej do wiary w Jego powstanie z martwych, jak to miało miejsce w wypadku Jego uczniów. Maryja nosząc nieustannie w swoim sercu nie tylko słowa swojego Syna, ale przede wszystkim Jego samego z prostotą serca, bez zmagań z pokusami zwątpienia przyjęła tę nową formę Jego obecności wynikającej z tajemnicy zmartwychwstania.
