Myśl dnia

Krwią swoją świętą ugasił Chrystus ów „miecz płomienny” co nam wzbraniał dostępu do Krainy Życia. Przed odrodzonymi utracona ojczyzna stoi na nowo otworem, o ile kto nie przetnie sobie tej drogi, którą nawet łotr potrafił otworzyć wiarą swoją. Św. Leon Wielki
Readmore

Słowo Życia

Panie, ile razy mam przebaczyć...? (Mt 18, 21)

Piotr, (...) szuka bezpiecznych granic. Chce wiedzieć, kiedy ma prawo powiedzieć „dość” i zamknąć swoje serce. Propozycja [przebaczenia] siedmiu razy wydawała mu się niezwykle hojna, jednak Jezus błyskawicznie burzy to matematyczne podejście do miłości,...

Czytaj więcej  

 

Kalendarz

wrzesień 2026
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30

List do MPJ!

razem.jpg

Mój Drogi/moja Droga!

Dawno nie zaglądaliśmy do Madzi, zróbmy to dzisiaj.

Dziewczynka właśnie szykuje się do kościoła. Całą rodziną będą świętować 50-tą rocznicę ślubu cioci Jadzi i wujka Tomka, najpierw w kościele będzie uroczysta Msza Święta, a później pojadą na obiad do restauracji w lesie. Madzia bardzo przeżywa, cieszy się i zastanawia nad różnymi sprawami. Poważnymi bardzo, więc co chwilę zadaje pytania mamie.

 

- Mamo, jak myślisz, jak się czują ciocia i wujek? A właściwie - jak oni się poznali? Jak to było?
- Z tego, co opowiadała mi moja mama a twoja babcia, która - jak wiesz - jest siostrą cioci Jadzi, ciocia i wujek pracowali w jednej szkole. To znaczy wujek już tam pracował, uczył chemii, kiedy przyszła nowa nauczycielka matematyki. Była bardzo ładna i zaraz wpadła w oko wujkowi. On był przystojny i zawsze bardzo uprzejmy, co z kolei zauważyła ciocia. Przyglądali się sobie w szkole, na wycieczkach, na które jeździli z uczniami i coraz lepiej się poznawali. Ciocia okazała się bardzo spokojną, ale radosną, pełną pokoju osobą, a wujek znał się nie tylko na chemii i był zawsze gotowy do pomocy, można było na niego liczyć.
- I postanowili wziąć ślub?
- Tak. Najpierw jednak dużo ze sobą rozmawiali, na wszystkie możliwe tematy, i widzieli, że myślą podobnie. I mieli wspólną pasję - lubili góry. Wybrali się któregoś razu w Bieszczady i tam wujek poprosił ciocię o rękę, a ona zgodziła się być jego żoną.
- Mieli piękne wesele?
- Bardzo, choć bogaci nie byli. Było skromnie, ale pięknie. Moja mama była świadkiem swojej siostry i opowiadała, że na ich ślubie bardzo się wzruszała. Byli szczęśliwi i to było widać.
- I tyle lat minęło... Więcej, niż ty, mamusiu, masz.
- To prawda - uśmiechnęła się mama.
- Pamiętasz wasz ślub i wesele?
- Oczywiście, pokazywałam ci przecież zdjęcia.
- Pięknie wyglądaliście.
- I byliśmy bardzo szczęśliwi. I jesteśmy dalej. Uroczystość cioci i wujka przypomniała mi o wszystkich naszych wspólnych latach, choć jest ich dopiero 15...
- Jakie to były lata?
- Bywało różnie, ale obiecaliśmy sobie z tatą, że wszystkie trudne sytuacje będziemy rozwiązywać razem, że będziemy razem się modlić każdego dnia i troszczyć się o to, by Pan Bóg był w naszym życiu najważniejszy.
- Ważniejszy od Kacpra, Maćka i ode mnie?
- Wy jesteście naszym skarbem, podarunkiem Pana Boga, o który troszczymy się że wszystkich sił i z całą naszą miłością. Chcemy waszego prawdziwego szczęścia, abyście wyrośli na dobrych, uczciwych, pracowitych i zaradnych ludzi, byście byli dobrzy dla innych, by można było na was polegać. I by Pan Bóg był dla was zawsze najważniejszy.
- Dlaczego On ma być dla nas najważniejszy?
- Dlatego - w drzwiach pojawił się tato - że wtedy wszystkie kłopoty i trudności można pokonać, dlatego, że wtedy ma się siły być dla innych dobrym i naprawdę kochać, tak, jak On kocha. Kiedy Go słuchamy, kochamy i ufamy Mu, On pomaga nam żyć pięknie, w szacunku, zgodzie i wzajemnej miłości.
- Rozumiem. A kiedy widzę, jak pięknie do siebie mówicie, jacy jesteście dla siebie dobrzy, jak się uśmiechacie i pomagacie sobie, czuję się szczęśliwa.
- To prawda, miłość między rodzicami jest błogosławieństwem dla dzieci - powiedział tata.
- Takiej miłości uczyliśmy się od naszych rodziców. I uczyliśmy się od nich, że problemy są do rozwiązania a trudności do pokonania. Że bardzo ważne jest używanie tych znanych słów: dziękuję, przepraszam i proszę. Że wspólny czas przy stole i wspólne wycieczki, rozmowy, zabawy są bezcenne. Że każdy ma prawo do szacunku, swoich pasji i tajemnic, które nikomu nie szkodzą, a budują silne więzi
- A wy mieliście kłopoty i trudności? - zdziwiła się Madzia.
- Tak, na przykład wtedy, kiedy tato stracił pracę, a twój starszy brat bardzo chorował. Znaleźli się jednak ludzie, których Pan Bóg postawił na naszej drodze i wszystko dobrze się skończyło - uśmiechnęła się mama, a tato przytuli ją i ucałował w policzek.
- Bożą mocą i z Bożą pomocą wszystko jest możliwe - powiedział i zaraz dodał - teraz jednak musimy już naprawdę ruszać, bo spóźnimy się na Mszę.
Madzia pomyślała, że dzisiaj wieczorem bardzo podziękuje Panu Jezusowi za rodziców i poprosi Go, żeby ich miłość trwała tak długo, jak cioci Jadzi i wujka Tomka. Albo jeszcze dłużej.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Bożej mocy i Bożej pomocy każdego dnia, by i nasze życie mogło być piękne, także wtedy, kiedy nie jest łatwe.

s. Gertruda MSC