ŚLADY PO UPADKU - X Niedziela zwykła

ŚLADY PO UPADKU - X Niedziela zwykła

• Rdz 3, 9-15. Wielu spośród klasycznie myślących teologów twierdzi, że grzech pierworodny jest...

Słowo Życia - czerwiec 2024

Słowo Życia - czerwiec 2024

Z Królestwem Bożym dzieje się tak, jakby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. (…) nasienie...

Czas próby, zaufanie, radość ze spotkania

Czas próby, zaufanie, radość ze spotkania

Wiara Maryi, jej całkowite zaufanie w moc Boga działającego w całym jej życiu we wszystkich...

List do MPJ - maj 2024

List do MPJ - maj 2024

Mój Drogi, moja Droga! Czyż nie jest pięknie na świecie w maju? Zdążyłeś/zdążyłaś już zobaczyć...

Słowo Życia - maj 2024

Słowo Życia - maj 2024

Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha...

PROŚBA O MODLITWĘ!

PROŚBA O MODLITWĘ!

W dniach 7-10 kwietnia 2024 r. odbędzie się Kapituła Generalna i wybory do Zarządu naszej...

  • ŚLADY PO UPADKU - X Niedziela zwykła

    ŚLADY PO UPADKU - X Niedziela zwykła

  • Słowo Życia - czerwiec 2024

    Słowo Życia - czerwiec 2024

  • Czas próby, zaufanie, radość ze spotkania

    Czas próby, zaufanie, radość ze spotkania

  • List do MPJ - maj 2024

    List do MPJ - maj 2024

  • Słowo Życia - maj 2024

    Słowo Życia - maj 2024

  • PROŚBA O MODLITWĘ!

    PROŚBA O MODLITWĘ!

Wnętrze pustego grobu - V Niedziela Wielkiego Postu

pusty%20grb.png• Ez 37, 12-14. Rozdział trzydziesty siódmy wspaniałej, dumnej, a nawet heroicznej księgi proroka Ezechiela, to być może jeden z najbardziej znanych jej fragmentów. Nazywa się go często hymnem lub wizją odrodzenia ludu wybranego. W ogóle tekst Ezechiela bez wątpienia nosi na sobie znamię osobowości jego autora. Tak pisze tylko wybitny, niezłomny człowiek. Kim był zatem Ezechiel? W porównaniu do innych proroków albo postaci Starego Testamentu wiadomo bardzo dużo o jego życiu. Był on synem kapłana i sam pełnił czynności kapłańskie. Egzystencję Ezechiela nagle przenika wielki dramat.

Podczas oblężenia Jerozolimy przez Babilończyków ginie ukochana żona proroka. Ma to miejsce około roku 587 przed Chrystusem. Dodatkowo, zaraz po napaści babilońskiej, Izrael traci niepodległość, a sam król żydowski, Jojakin, dostaje się do niewoli. Ezechiel przeżywa zatem podwójny stan nieszczęścia osobistego i narodowego. Znamienne jest jednak to, że ów nadludzki wysiłek bólu jest początkiem jego działalności i pisarstwa. Tak rodzi się Ezechiel – człowiek mocny, człowiek doświadczony, człowiek wypróbowany.

A na tobie można polegać? Jaką próbę wewnętrznej solidności przeszedłeś w życiu? Kiedy historia komplikuje swój bieg rozpaczasz, czy umacniasz się do walki? Jesteś dobrze wypróbowany, to znaczy wytrwały i zaprawiony? Samo imię Ezechiel z hebrajskiego można tłumaczyć właśnie jako „Moc Boga, Bóg jest mocny”.

Fragment poddawany w piątą niedzielę Wielkiego Postu do medytacji jest krótką częścią większej, tematycznej całości. Na początku wizjoner opowiada o rozproszeniu narodu, który przypomina martwe kości, rozrzucone bez ładu tu i tam. Obraz wstrząsa, wybudza i porusza tylko po to, aby doprowadzić całą reakcję czytelnika do ostatniego z mocnych środków wyrazu. Bóg otwiera groby (w. 12). Trzeba mieć niebywałą siłę ducha i umysłu, żeby tak pisać w imieniu Pana. Tym bardziej w czasie biblijnej starożytności, kiedy powszechnie wierzono, że dotknięcie zmarłego a nawet postawienie kroku wewnątrz cmentarza, równa się zaciągnięciu nieczystości. Przesądy wśród Żydów rosły. Najlepiej było trzymać się z daleka od nekropolii. Nikt nie chce myśleć o chwili śmierci. Godzina odejścia z tego świata wywołuje ból głowy. Twarz człowieka kurczy się, marszczy, jakby głowa pod twarzą niosła w sobie jakąś najczarniejszą z myśli, której ciężar zdaje się ważyć wieczność. A czy nie inaczej jest dzisiaj? Tylko wewnętrznie mocna, ale heroicznie mocna osobowość potrafi towarzyszyć Bogu w otwieraniu czyjegoś grobu i wydobywaniu zwłok z zimnej, kamiennej otchłani.

O kogo walczysz? Jak zmagasz się o drugiego człowieka? Czy potrafisz wyrywać ludzi z objęcia śmierci, czy kryjesz się pod podłogą, uciekasz? Umiesz znosić duchową lub moralną śmierć drugiego i nie pozwalasz mu zostawać w otchłaniach śmierci?

Chwycić zimną, siną dłoń i wyciągać ją z grobu do życia – na to potrzeba innej siły. A Pan udowadnia swoją wielkość właśnie wtedy, gdy podnosi umarłego z mogiły (w. 13). Kiedy już ludzki trup zostaje uwolniony z cmentarza, otrzymuje dar Ducha Bożego. Dzięki temu nie tylko zawdzięcza coś mocarzom lecz jeszcze sam włącza się w ich szeregi – nabywa ducha mocy po wielkiej śmierci i po przejściu otchłani, hebr. ruah – wiatr, tchnienie lub po prostu duch.

Duchowość to siła, a moc z kolei jest ważnym kryterium duchowości. Kto przypomina rozsypane, zgniłe kości, chyba nie może aspirować do noszenia w sobie życia z ducha. Wiatr wieje mocno we wnętrzu wierzącego człowieka, przy czym nie jest to wiatr agresji, krzyku czy dominacji ale powiew wolności, wyższego dążenia, szlachetnego pragnienia, które jest niechybną zapowiedzią wiktorii.

• Rz 8, 8-11. Nie należy zapomnieć, podczas podejścia do drugiej z możliwych medytacji tej niedzieli, że list do Rzymian, napisany przez bardzo silnego wewnętrznie apostoła Pawła, zawiera piękne cytaty z hymnów wczesnochrześcijańskiej liturgii chrzcielnej. Tak było to podane jeszcze tydzień temu. Okres wielkopostny, zupełnie paradoksalnie, to okres bardzo związany z misterium Chrztu świętego. Z kolei pierwszy sakrament działa, bo poddany jest całkowicie akcji Ducha Bożego. Zatem duch z pierwszego czytania dziś, nagle w drugim z tekstów modlitewnych przybiera osobową postać. I o tym mówi wyraźnie odnośny fragment ósmego rozdziału listu Pawła z Tarsu do Rzymian. To jest traktat o życiu duchowym.Apostoł to mocarz wewnętrzny, tak samo jak prorok Ezechiel, więc również naucza radykalnie. Albo ciało, albo duch. Nie można prowadzić podwójnego życia w głębi jednej osobowości. Nie ma związku rozdwojenia i spójnej, pełnej, jednolitej wiary. Albo Chrystus, albo świat (w. 8-9). Dlatego Duch Święty, z gr. pneuma – tchnienie, w teologii Pawła zawsze osobowe, reprezentuje Ducha Ojca - zamieszkuje wnętrze człowieka i wywołuje w nim konflikt, jakieś napięcie. Ale to jest dobra presja, a nawet zbawienna. Nie należy zastygać w marazmie, bo każdemu przez wiarę wystarczy mocy do wyrazistego życia w Chrystusie (w. 10-11).

Czyżby więc decyzja: życie albo śmierć, była jednak w rękach człowieka? Wszechmocny Bóg wstrzymuje swoją moc, aby ludzie okazali gotowość ze swojej strony? Tak, zupełnie tak.

Czy jesteś aktywny wewnętrznie? Jaką znajdujesz w sobie dwuznaczność i dlaczego? Skąd bierze się w tobie rozdwojenie między wiarą, a praktyką życia?Autor listu do chrześcijan w Rzymie wychowuje do weryfikacji. Nie należy trwać w niepewności, a więc trzeba wejść w próbę, w jakiś rodzaj duchowego egzaminu. To dlatego Paweł posługuje się pedagogicznym zwrotem badania motywu i śledztwa z gr. eiper – jeśli na serio, naprawdę, w rzeczywistości, w całkowitym realu, a nie fikcyjnie coś w was jest na rzeczy, to trzeba się tym wykazać (w. 11). Nie mówić, nie marzyć, nie śnić ale z mocą okazać. Zdrowe życie duchowe promieniuje z siebie praktycznymi zachowaniami, ujawnia się, wpływa na otoczenie, wyburza stare domostwa i sadzi nowe ogrody.

• J 11, 1-45. Wielki Post tegorocznego cyklu czytań liturgicznych, przeprowadza modlących się Słowem Bożym przez etapy pierwotnego katechumenatu. Była to bardzo poważna formacja do wiary, która nie budowała duszy byle jak lecz formowała do radykalizmu duchowego. Tak żyło się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Zatem po ewangelii o Samarytance i uzdrowieniu ślepca, przychodzi czas na medytację o wskrzeszeniu Łazarza, przyjaciela Pańskiego. W pierwszej lekturze Bóg otwierał groby na cmentarzach, teraz to samo, a nawet więcej robi Jego umiłowany Syn, Jezus Chrystus. Historyczne opowiadanie o wskrzeszeniu w Betanii, to jednocześnie początek końcowej fazy czwartej ewangelii. Powrót do życia przyjaciela Jezusa, stanie się bezpośrednim motywem podjęcia wyroku śmierci na Pana. Chrystus właśnie nie tylko wyprowadzi Łazarza z mogiły lecz sam się w niej położy. Jezus jest śmiałkiem. Odważni chrześcijanie rozkładają mapę przyszłości na stole i planują. Chrześcijanie, których opuścił duch mocy, a więc zwykli tchórze, pod stołem, drżącym pismem podpisują wyrok kapitulacji.

Kiedy się poddajesz i dlaczego? Czy jesteś odważny dzięki wierze? Tekst tej ewangelii jest niezwykły i bardzo wielowątkowy ale w jego centrum z pewnością nie stoi kolejne uzdrowienie albo jeszcze jeden cud, którego Pan chce dokonać. Byłoby to zbyt małe. Czas nadzwyczajnych znaków, które budziły wiarę, już minął. Nadchodzi noc śmierci i poranek jej pokonania. Istotne misterium powrotu Łazarza do życia ukrywa się w poruszającym dialogu, jaki w pobliżu grobu przyjaciela, toczy Jezus z siostrą zmarłego, Martą (w. 21-25).

W intymnej rozmowie dwójki tak bardzo bliskich sobie osób, odsłania się pełna perspektywa i sens. Chodzi nie o cud ale o istotę życia Jezusa, a mianowicie o zmartwychwstanie, z gr. anastasis – podniesienie ze śmierci, powstanie z martwych. Zmartwychwstanie to coś dużo więcej niż cud, czy nadzwyczajny znak, których Chrystusowi za życia przecież nie brakowało. Dokonał wielu cudów. Zmartwychwstaniem jest On sam – to osoba, nie akt (w. 25).

Czy rozumiesz sens wiary? Czy opierasz się na Panu, czy szukasz cudowności? Planujesz, walczysz i przygotowujesz się łaską do zmagania, czy biernie czekasz na cud? I dopiero w tym dociera się do sedna mocy, którą posiadał już Ezechiel, mimo śmierci swojej żony i dramatycznego życia, jakie musiał przejść. Taki sam był Paweł, niezłomny apostoł. Nie posługiwali się oni żadnymi narzędziami dla zwiększania siły lub urody. Nie uprawiali specjalnej kulturystyki, nie fałszowali kwoty dla podniesienia własnej wartości. Mieszkał w nich Chrystus Zmartwychwstały.

Pełna więź z Bogiem sprawia, że człowiek w stanie zjednoczenia wydobywa z siebie siłę, której wcześniej nie przeczuwał. Jeśli dawniej ktoś chodził na palcach, krył głowę pod kocem, gdy wyły syreny i potakiwał uprzedzając jakiekolwiek pytanie, tak teraz prostuje się i podważa podstawę kamienia. Bóg jest nie do pokonania.

ks. Jarosław Tomaszewski