Italiano

Myśl dnia

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać."

Słowo Życia

„ i przykazał im, żeby nic nie brali ze sobą na drogę prócz laski” (Mk 6,8)

        W tym fragmencie Ewangelii, który czytamy dosyć często, ponieważ  występuje u wszystkich synoptyków, jest coś dziwnego. Kiedy jakaś osoba udaje się w podróż, zastanawia się nad tym co będzie jej przydatne, może robi również listę potrzebnych rzeczy i jeszcze przed wyjazdem dokładnie ją weryfikuje. Tutaj Jezus również sporządza listę: listę tego wszystkiego czego Jego uczniowie mają nie zabierać ze sobą:...

Czytaj więcej...

Czytania

  • Czytania na czwartek, 19 lipca 2018

    Czwartek XV tygodnia okresu zwykłego - wspomnienie dowolne Świętej Makryny Młodszej

    (Iz 26, 7-9. 12. 16-19)
    Ścieżka sprawiedliwego jest prosta, Ty równasz prawą drogę sprawiedliwego. Także na ścieżce Twoich sądów, o Panie, oczekujemy Ciebie; imię Twoje i pamięć o Tobie to...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

lipiec 2018
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

"Wchodząc po raz kolejny na ścieżki Szkoły Pokory..."

szk.p.I.JPG

 

    Pokora jest szczególną cnotą – umiłowaną przez Jezusa i tych, którzy Go miłują, niepojętą i nie do przejścia dla tych, którzy żyją zgodnie z duchem świata.

    Myślę, że aby być pokornym, trzeba być odważnym. Trzeba wiele odwagi, by stanąć w prawdzie – wobec Boga, siebie i innych, bez upiększania czy ukrywania.

Trzeba być odważnym, aby przyjąć niechlubną lub bez miłości pokazywaną prawdę o sobie; przemilczeć, kiedy ma się ochotę krzyczeć; nie odpowiedzieć złem na zło, które nam ktoś czyni, świadomie bądź nie. Trzeba być odważnym, by – z Bożą pomocą – przebaczać i móc dalej żyć obok siebie – w domu, w pracy czy sąsiedztwie. Trzeba też odwagi, szczególnie dzisiaj, by wbrew powszechnej tendencji wymagać od siebie i dawać z siebie wszystko, choćby nie podobało się to tym, którzy mają coś do powiedzenia.

    Kiedy niedawno czytałam cytowaną niżej książkę, przedstawiającą „Małą Arabkę” – s. Marię od Jezusa Ukrzyżowanego, natrafiłam na fragment z opisaną przez nią wizją ogrodu, którym jest serce człowieka:

„Widziałam (…) ogród w formie serca, a ogród ten był suchy, opustoszały. Drzewa były uschnięte, nie miały liści; trawa spalona, nie było ani wody, by ugasić pragnienie, ani powietrza, by można było oddychać. Następnie w oddali zobaczyłam Jezusa, był smutny, cierpiał, płakał, był pokryty prochem, był w największym lęku. Wydawało mi się, że widząc Go takiego, sama popadłam w smutek, w cierpienie, w lęk. Jednym słowem doświadczałam wszystkich uczuć, wszystkich wrażeń, które postrzegałam w Jezusie. Upadłam do Jego nóg i otarłam Jego łzy moimi łzami, a przynajmniej wydawało mi się, że tak było. Chciałam w głębi serca zetrzeć proch z Jego stóp i ten, który pokrywał Go całego. Jezus wszedł do tego wyschniętego ogrodu, ale nie znalazł tam ani powietrza, ani wody, ani cienia, i posmutniał jeszcze bardziej, był bardziej przygnębiony i bardziej cierpiał. Nie pozostał tam długo; wyszedł z tego ogrodu prawie natychmiast i wszedł obok do drugiego ogrodu. W tym ogrodzie znalazł zieleń, kwiaty, drzewa owocowe i dojrzałe owoce. Wszystkie drzewa były zielone, okryte gęstymi liśćmi i dawały dużo cienia. Powietrza i wody było w obfitości, ziemia była w nim dobrze uprawiana i cała wilgotna. W tym ogrodzie wydawało się, że Jezus powraca do zdrowia; był młody, uśmiechnięty. Powiedział: Tutaj jest dobrze; jest powietrze, którym można oddychać, woda, której można się napić, owoce, które można jeść, cień, w którym można odpocząć. I pozostał długo w tym ogrodzie, i było Mu tam bardzo dobrze. Nie rozumiałam sensu tego, co widziałam, więc zwróciłam się do młodzieńca, który prowadził mnie do Jezusa; zapytałam go, co to znaczy. Powiedział mi: Drugi ogród przedstawia duszę wierną i pokorną, która otrzymuje i zachowuje łaski, a pierwszy ogród, który nie jest zadbany, jest obrazem dusz pysznych, które nie zachowują dla siebie wody łaski, bo są ofiarami namiętności, które je trawią. Powietrze, którym się oddycha w dobrym ogrodzie, jest obrazem pragnień duszy [skierowanych] ku Jezusowi: te pragnienia są jej życiem. Kwiaty przedstawiają cnoty duszy; owoce dobre uczynki, umartwienia, pokutę, poprzez które zdobywają inne dusze dla Jezusa. Liście drzew obrazują miłość poprzez cień, którego użyczają. Sucha i twarda ziemia w złym ogrodzie przedstawia stwardniałe serce". (O. Pierre Estrate, Mariam święta Palestynka, życie siostry Marii od Jezusa Ukrzyżowanego, Wydawnictwo Karmelitów Bosych, s. 207-208)

Zastanawiałam się, jakim ogrodem jest moje serce? Jak Jezus się tam czuje? Jak czuje się w moim życiu? Mam jeszcze ogrom pracy przed sobą, ale wiem, że miłosierdzie Boże nie zna granic.

    Każdego roku w naszej Wspólnocie w adwencie przeżywamy Szkołę Pokory. Jej Zasady pochodzą od ks. Franciszka Albiertiniego (1770-1819), założyciela Wspólnoty Krwi Chrystusa i ojca duchowego św. Kaspra, naszego Patrona. Pierwsi Misjonarze Krwi Chrystusa rozważali je co miesiąc, każdego dnia jedną, jako swoiste Słowo Życia. Wchodząc po raz kolejny na ścieżki Szkoły Pokory, pragniemy zaprosić wszystkich do tej szczególnej Szkoły, która – tak naprawdę – nigdy się nie kończy, nie ma w niej dyplomu ani certyfikatu tu na ziemi, dopiero w spotkaniu u progu nowego życia dowiemy się, ile z łaską Bożą postąpiliśmy w trudnej i pięknej cnocie pokory...

    A to wszystko dlatego, aby Jezus był w nas i w naszym życiu uwielbiony.

           

s. Gertruda, MSC