Italiano
List do MPJ! - grudzień 2019

List do MPJ! - grudzień 2019

  Zauważyliście, że już adwent?  Oto rozmowa pewnych dziewczynek, myślę, że można...

Krew Słowa Wcielonego

Krew Słowa Wcielonego

Krwi Chrystusa, Wcielonego Słowa Bożego, wybaw nas. To wezwanie z Litanii do Krwi...

Posłani w kolejny Adwent

Posłani w kolejny Adwent

Drogi ziemskiego pielgrzymowania człowieka wierzącego są zawsze wchodzeniem na górę, gdzie można...

Słowo Życia - grudzień 2019

Słowo Życia - grudzień 2019

Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)   Tak brzmi ostatnie zdanie...

OŚWIADCZENIE

          W Internecie pojawiają się liczne wersje Modlitwy Zanurzenia...

List do MPJ! - listopad 2019

List do MPJ! - listopad 2019

Mój Drogi/ Moja Droga! Skończył się już Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny. Na pewno w...

  • List do MPJ! - grudzień 2019

    List do MPJ! - grudzień 2019

  • Krew Słowa Wcielonego

    Krew Słowa Wcielonego

  • Posłani w kolejny Adwent

    Posłani w kolejny Adwent

  • Słowo Życia - grudzień 2019

    Słowo Życia - grudzień 2019

  • OŚWIADCZENIE

  • List do MPJ! - listopad 2019

    List do MPJ! - listopad 2019

Myśl dnia

" Nie czekajcie na czas, bo czas na was nie czeka." św. Katarzyna ze Sieny

Słowo Życia

DLA BOGA BOWIEM NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO - tak brzmi ostatnie zdanie archanioła Gabriela w scenie Zwiastowania (Łk 1, 37).

W oryginalnym zapisie św. Łukasza (podobnie zresztą jak w łacińskim - wiernym - przekładzie św. Hieronima) brzmi ono jednak nieco inaczej. Boży wysłannik mówi do Maryi: Żadne SŁOWO [grec. rema; łac. verbum] od Boga nie jest niemożliwe.

Czytaj więcej

Czytania

  • Czytania na sobotę, 14 grudnia 2019

    Sobota - wspomnienie dowolne św. Jana od Krzyża, prezbitera i doktora Kościoła

    (Syr 48,1-4.9-11)

    Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego...

Przeczytaj rozważanie do dzisiejszej Ewangelii

 

 

Kalendarz

grudzień 2019
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31

Spotkanie ze św. Kasprem - lipiec 2018

 DSC07029.JPG Lipiec. Miesiąc szczególny dla czcicieli Krwi Chrystusa.

Rzecz jasna, Przenajdroższa Krew, przelana za każdego człowieka

wszystkich miejsc i czasów, w każdym czasie

i na każdym miejscu winna być czczona i wzywana.

Jej mocy potrzebuje każdy i każdy może po tę moc sięgać,

źródło Jej jest niewyczerpane – to miłość Boga.

 

Zaczynając od tego miesiąca aż do października, chcemy czerpać z mądrości św. Kaspra, którego uroczystość (dla niektórych wspomnienie) obchodzić będziemy 21.10. Inspiracją do przemyśleń stały się fragmenty listów Świętego i komentarze do nich, przygotowane w 2004 przez ks. Ferdinanda Zech, CPPS, „Mit Worten des hl. Kaspar durch den Monat Juli”, w tłumaczeniu własnym. W broszurce ks. Zecha na każdy dzień miesiąca jest słowo z listu św. Kaspra i krótki komentarz. Poniższe teksty bazują na tekstach św. Kaspra i ks. Zecha, nie są ich dosłownym tłumaczeniem, raczej formą zaproszenia do własnych przemyśleń.

Życzę – Czytelnikom i sobie – obfitych owoców lektury w codziennym życiu oraz orędownictwa św. Kaspra i wszystkich Świętych, którzy na ziemi czcili Cenę naszego zbawienia.

s. Gertruda, MSC

 Szukaj ciszy. Nic nie rób, tylko słuchaj głosu Boga.

Łatwo powiedzieć – szukaj ciszy. Wielu jej się boi, zagłusza czym tylko się da – słuchawki widać często i na wielu uszach, a w domu – cokolwiek, ale musi „brzęczeć”. Nawet nauka dla wielu możliwa jest tylko przy delikatnym akompaniamencie radia, płyty, internetowego kanału muzycznego…

A święty Kasper zachęca do szukania ciszy, w niej można usłyszeć siebie i… Boga. Albo odwrotnie. Kogo bardziej boję się usłyszeć?

Zatem i my spróbujmy, może na początek kwadrans, później, kiedy zasmakujemy w ciszy, można dłużej. Nie ma czasu? Nieprawda! A nawet, jeśli tak, to jednak warto zaryzykować i poszukać. Świat naprawdę się w tym czasie nie skończy (a jeśli, to tym lepiej) i praca nie zawali. A raczej – zyskawszy pokój i dystans – okazać się może, że dopiero różne rzeczy nabiorą smaku i sensu…

Znajdź miejsce, w którym najlepiej będziesz mógł się modlić.

Modlitwa to nie tylko recytacja wyuczonych czy zapożyczonych słów. Ma szerokie znaczenie –uczymy się już od przedszkola, że jest rozmową z Bogiem. To pójście za tym, co mnie wewnętrznie czy zewnętrznie porusza, co mnie gna albo hamuje, co czyni mnie radosnym albo smutnym. Z tym wszystkim idę do Boga, wylewam przed Nim serce, pozwalam, by mnie kształtował, prowadził.

Gdzie mi modlitwa „idzie” najlepiej? Gdzie najbardziej potrafię się skupić, wylać serce (łzy) przed Panem, przytulić się do Niego i odnaleźć ukojenie czy światło? Jakiś kościół, kaplica, zakątek w ogrodzie, miejsce w domu? Poszukaj okolicy, miejsca, które pomoże ci prawdziwie się modlić. Pan już tam na Ciebie czeka.

Zwracaj się do Boga, pamiętając o Jego nieustannej obecności.

Inaczej wygląda życie osób konsekrowanych, inaczej małżonków. Inaczej przeżywa życie i angażuje się w świat człowiek młody, inaczej starszy. Każdy musi znaleźć swoją ścieżkę do Boga i z Bogiem.

Istotą modlitwy jest zwrócenie się do Boga i bycie przekonanym o Jego obecności. Świadomość tej obecności rodzi poczucie bezpieczeństwa i więzi: wiem, że nie jestem sam. We wszystkim, co robię, mogę zwracać się do mojego Ojca, ponieważ Jemu zależy na mnie a Jego wzrok nieustannie na mnie spoczywa. Myjąc talerze nie będę się zastanawiać, czy kocham Boga, ale będę się starać robić to sprawnie i dobrze. I to będzie wyraz miłości. A jeśli będę to robić dla Jezusa i z Nim, będzie to czas i czynność błogosławiona.

Nie podejmuj pochopnych decyzji, niech wszystko dojrzewa w modlitwie.

Oj, czasem trzeba decydować JUŻ! Dobrze, proś Boga o pomoc i decyduj, ale niech to nie będzie norma. Daj sobie czas, szczególnie, jeśli chodzi o rzeczy ważne. „Prześpij się” z tym. Modlitwa, cierpliwość i czas pomogą odkryć natchnienia Ducha Świętego. Rozważyć „za” i „przeciw” i prosić Boga o światło tak długo, aż ono przyjdzie, aż nabędziemy pewności – czy to nie jest rozsądne rozwiązanie? Inaczej my „nakręcimy”, a od Boga będziemy oczekiwać, by „odkręcał”… Po co?

Nie wpadaj w panikę, nie poddawaj się lękowi widząc, jak wiele masz do zrobienia, a tego nie robisz . Modlitwa i roztropność pozwolą podjąć właściwe kroki.

Czasem wie się, co trzeba zrobić, ale jakoś tak się schodzi… Może cel wydaje się daleki i nieosiągalny, może na samą myśl o zrobieniu czegoś nie mamy siły, może jakieś wcześniejsze doświadczenie wywołuje w nas lęk lub zniechęcenie… Albo wiemy, że i tak przyjdzie nam to zrobić, ale może jednak jutro…

Modlitwa i roztropność pozwolą podjąć właściwe kroki – radzi nam nauczyciel życia wewnętrznego. Modlitwa: nie samemu, lecz z Panem, z Aniołem Stróżem, ze Świętymi. Roztropność: nie pośpiesznie, nie pod presją, ale po przemyśleniu i rozważnie. Może w tym pomóc rozmowa z kimś doświadczonym. I ostatecznie chodzi o to, by czynić kroki, nie wielki skok, ale pierwszy krok, potem następne, ufając w Bożą pomoc.

Kochaj Boga – miłością pełną tęsknoty, odważną, wytrwałą, głęboką, szeroką i podnoszącą.

Jezus Chrystus objawił nam jedynego, osobowego Boga, którego nazywał Ojcem, który w Jezusie Chrystusie stał się człowiekiem i w Duchu Świętym uczynił nowy lud Boży.

Nie chodzi zatem o jakąś siłę wyższą, o przypadkowy los, jakiś pra-wybuch, ale o „TY”, którego mogę kochać, mogę okazywać moją miłość na milion sposobów, bez reszty siebie zawierzyć i oddać. Bóg, cel i wypełnienie mojego życia, kocha mnie, swoje stworzenie. Miłość do Boga jest fundamentem i najgłębszym sensem naszej egzystencji, jest podstawą naszego życia. Kto jednak zdoła ją opisać? Kasper próbuje w słowach: niech będzie pełna tęsknoty, odważna, wytrwała, niech będzie głęboka, szeroka i podnosząca. Aby moja miłość do Boga wzrastała i była właśnie taka, muszę nieustannie być i szukać osobistego kontaktu z Bogiem.

Nie bierz wszystkiego tak bardzo do siebie. Także między dobrymi ludźmi zdarzają się bolesne doświadczenia. Serce jest dobre, nie brak Bożej bojaźni, a jednak wspólne życie jest nieustannym ćwiczeniem się w cnotach.

Wspólne życie, relacje między małżonkami, w rodzinie, zgromadzeniu zakonnym: to zawsze aktualny temat. Niejeden z nas zadaje sobie pytanie – czy takie związki mogą się udać? Wspólne życie jest nieustannym ćwiczeniem się w cnotach, nawet przy dobrej woli i między pobożnymi ludźmi nie da się uniknąć bolesnych doświadczeń. Pytanie, co z tymi doświadczeniami zrobimy. Świat dzisiaj podpowiada – odejdź  i zacznij na nowo, gdzie indziej, z kim innym. Może czasami trzeba tak zrobić, ale czy zawsze? Może zacząć od siebie – popracować nad sobą i swoim podejściem do ludzi, spraw i świata? Może się okazać, że to było najlepsze rozwiązanie, dla którego warto się było potrudzić…

Temu, kto cię skrzywdził jakimś słowem, uczyń coś dobrego, a sobie wytłumacz – to nie koniec świata lecz pomoc na drodze do nieba.

Nie jest łatwo milczeć, kiedy ktoś powiedział coś przykrego, niesprawiedliwego, w każdym razie zranił nas. Także Tobie może się zdarzyć, że powiesz coś, a potem będziesz żałował. Znam ten ból.

„Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą” – mówi znane przysłowie. Gdzie są ludzie, tam zawsze pojawią się – wcześniej czy później, mniejsze czy większe – problemy. Miłość do Boga poszerza perspektywy i daje głębszy oddech. Kto kocha Boga i wie, że jest przez Niego kochany, może żyć w spokoju. I nie tylko to: na obrażenie nie odpowiada agresją czy przygnębieniem i zamknięciem się, ale dobrym czynem. To jest „ćwiczenie się w cnotach”, które nie tylko pozwala człowiekowi wzrastać i dojrzewać, ale także oczyszcza, wyjaśnia i pogłębia relacje. Niebo przed oczyma zmienia perspektywę – trudności stają się darem, z którego warto skorzystać.