Narodził się nam Zbawiciel!
Niech Narodzenie Bożego Syna będzie dla nas źrodłem pokoju, nadziei i głębokiego...
List do MPJ!
Mój Drogi/moja Droga! Dawno nie zaglądaliśmy do Madzi, zróbmy to dzisiaj. Dziewczynka właśnie...
Słowo Życia - grudzień 2025
„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt...
Słowo Życia - listopad 2025
Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w...
Słowo Życia - październik 2025
Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą...
Słowo Życia - wrzesień 2025
…nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniemŁk 14,...
-
Narodził się nam Zbawiciel!
-
List do MPJ!
-
Słowo Życia - grudzień 2025
-
Słowo Życia - listopad 2025
-
Słowo Życia - październik 2025
-
Słowo Życia - wrzesień 2025
Nawigacja strony
Myśl dnia.
Słowo Życia
„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt 1,23)
Na tyle doświadczymy Boga żywego, obecnego na ile życie nasze złożymy w rękach miłującego Ojca.
Słowo Życia - październik 2024

Rabbuni, żebym przejrzał (Mk 10, 51)
W trzydziestą Niedzielą zwykłą (w tym roku przypadającą na 27 października) Ewangelia przenosi nas do Jerycha. Spotkamy tam Bartymeusza – niewidomego żebraka, siedzącego przy drodze. Znajduje się w beznadziejnej sytuacji. Żyje w ciemności. Jest zdany na łaskę lub niełaskę innych ludzi. Pewnego dnia, w tej ciemności, w której żył na co dzień, zapaliło się światełko nadziei. Akurat tą drogą przechodził Jezus. Możliwe, że Bartymeusz już wcześniej słyszał o Jezusie, o dokonywanych przez Niego uzdrowieniach. Teraz Jezus jest tak blisko niego. Bartymeusz odkrywa, że jest to dla niego szansa na przejrzenie. Nie może, więc przegapić okazji, która sprawi, że jego życie diametralnie się zmieni.
Dlatego zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!. To nie było zwykłe wołanie. To był wręcz krzyk, który wydobywał się z głębi serca Bartymeusza. To krzyk człowieka, który błaga o ratunek dla swojego życia. Bartymeusz pragnie zwrócić uwagę Jezusa na swoją niedolę. Co więcej, jest to krzyk, który łączy się z wiarą. Bartymeusz zwraca się do Jezusa słowami: Synu Dawida. To jest tytuł mesjański. Choć fizycznie niewidomy – to duchowo widzący, że Mesjasz jest pośród nich i że może dokonać dzieła zbawienia. Bartymeusz żebrze o miłosierdzie dla siebie.
Zauważmy, że na drodze do spotkania z Jezusem pojawia się dla Bartymeusza przeszkoda, którą stanowią ludzie. Nawoływali go do spokoju, żeby może tak głośno nie wyrażał swoich uczuć, nie krzyczał. Może uważali, że Jezus się spieszy, że ma ważniejsze sprawy. Bartymeusz nie dał się uciszyć. Jest bardzo zdeterminowany. On wierzy, że Jezus jest jego jedynym ratunkiem. Dlatego jeszcze głośniej i mocnej woła. Św. Augustyn komentując tę ewangeliczną scenę tak napisał: Niewidomy wołał, gdy Jezus był w drodze. Bał się, że Jezus przejdzie i nie uzdrowi go. Więc wołał. A z jaką pasją wołał! Mimo że tłum go uciszał, on nie przestawał. Wołał. Ponad napomnieniami tłumu. Tym samym odniósł zwycięstwo nad tymi, którzy chcieli mu przeszkodzić. I zatrzymuje Mesjasza. Chociaż tłum czynił ogromny zgiełk i utrudniał owo wołanie, Jezus się zatrzymał.
Jezus usłyszał krzyk Bartymeusza i przywołuje go do siebie. Zobaczmy, jakże pełna radości i entuzjazmu jest reakcja niewidomego. Bartymeusz porzuca swój płaszcz, który był najcenniejszym i jedynym jego majątkiem. Służył mu za okrycie nocą i chronił przed chłodem. Bartymeusz zerwał się i przyszedł do Jezusa. Może nawet biegł do Jezusa. Kiedy następuje już spotkanie, Jezus pyta Bartymeusza: Co chcesz, abym ci uczynił? Jezus doskonale wie, czego pragnie niewidomy. Chce to jednak usłyszeć od niego samego. W spotkaniu z Jezusem trzeba uświadomić sobie to, czego prawdziwie się pragnie i szczerze to Jezusowi powiedzieć.
Bartymeusz przemówił do Jezusa w szczególny sposób: Rabbuni, żebym przejrzał. Rabbuni, znaczy mój Mistrzu. Tak do Jezusa w Ewangelii zwróci się jeszcze tylko Maria Magdalena, kiedy spotka Go po zmartwychwstaniu. Bartymeusz – choć jeszcze fizycznie niewidomy, to sercem widzący i kochający Jezusa. Na prośbę niewidomego Jezus odpowiada cudem, ponieważ widzi wiarę, która rozjaśnia jego serce. Bartymeusz – fizycznie uzdrowiony, duchowo widzący, sercem kochający Jezusa, staje się Jego uczniem i idzie za Nim.
Jezus przechodzi tak często drogami naszego życia. Przechodzi obok nas, którzy może jesteśmy duchowo, wewnętrznie niewidomi. Jezus przechodzi drogami naszego życia, widząc nasze słabości i choroby, słysząc nasze błagania, a może nieraz nawet i krzyk. Jezus przystaje i pyta: Co chcesz, abym ci uczynił? Ważne jest, żeby sobie uświadomić, że jestem duchowo niewidomy, że potrzebuję Jezusowego światła. To początek drogi do przejrzenia…
Może tkwisz w ciemności grzechu, słabości, lęku, wołaj do Jezusa z mocą i wiarą: Rabbuni, żebym przejrzał! Może w swoim życiu nie dostrzegasz żadnego sensu, jesteś pełen rozpaczy, która jak ciemność Cię otacza, wołaj do Jezusa z mocą i wiarą: Rabbuni, żebym przejrzał! Może jesteś zapatrzony tylko w siebie i nie widzisz dalej niż czubek własnego nosa, wołaj do Jezusa z mocą i wiarą: Rabbuni, żebym przejrzał! Może zaślepiają Cię żądze, zazdrość, chciwość, wołaj do Jezusa z mocą i wiarą: Rabbuni, żebym przejrzał! Może w Twoim oku tkwi belka, która nie pozwala patrzeć na innych z miłością i szacunkiem, wołaj do Jezusa z mocą i wiarą: Rabbuni, żebym przejrzał!
Jezus powiedział do Bartymeusza: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła. Bartymeusz natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą. Jezus uzdrawia z duchowej ślepoty po to, aby stać się Jego uczniem i pójść za Nim. Benedykt XVI powiedział: Wiara jest drogą oświecenia: jej początkiem jest pokorne uznanie, że potrzebujemy zbawienia, a prowadzi do osobistego spotkania z Chrystusem, który wzywa, by pójść za Nim drogą miłości.
Jezus mówi do mnie i do Ciebie: Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia (J 8,12). Niech Jezus nas uzdrawia, abyśmy stawali się duchowo widzącymi, sercem kochającymi i idącymi za Nim uczniami.
ks. Jakub Zakrzewski
