Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

„Tak wiele jest do zrobienia a ty się sobą zajmujesz. Spójrz: dzieci Moje giną. Cóż czynisz, by...

Narodził się nam Zbawiciel!

Narodził się nam Zbawiciel!

  Niech Narodzenie Bożego Syna będzie dla nas źrodłem pokoju, nadziei i głębokiego...

List do MPJ!

List do MPJ!

Mój Drogi/moja Droga! Dawno nie zaglądaliśmy do Madzi, zróbmy to dzisiaj. Dziewczynka właśnie...

Słowo Życia - grudzień 2025

Słowo Życia - grudzień 2025

„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt...

Słowo Życia - listopad 2025

Słowo Życia - listopad 2025

Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w...

Słowo Życia - październik 2025

Słowo Życia - październik 2025

Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą...

  • Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

    Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

  • Narodził się nam Zbawiciel!

    Narodził się nam Zbawiciel!

  • List do MPJ!

    List do MPJ!

  • Słowo Życia - grudzień 2025

    Słowo Życia - grudzień 2025

  • Słowo Życia - listopad 2025

    Słowo Życia - listopad 2025

  • Słowo Życia - październik 2025

    Słowo Życia - październik 2025

Słowo Życia - lipiec 2020

ziarna.jpg

Oto siewca wyszedł siać (Mt 13, 3)

Jezus, siedząc w łodzi, opowiada zebranym przypowieść o siewcy (por. Mt 13, 1-23). Słyszeliśmy ją wiele razy, może jednak krótko przypomnijmy.
Siewca wychodzi siać. Rzuca ziarno obficie, a ono pada na drogę, między ciernie, na ziemię skalistą i żyzną. W zależności od podłoża, na które pada, ziarno ginie, jest zagłuszane albo wydaje plon – stokrotny, sześćdziesięciokrotny lub trzydziestokrotny.

Ziarnem jest Słowo Boże, glebą serce człowieka. Od mojego podejścia do Słowa zależy to, jakie ono wyda owoce w moim życiu czy w ogóle wyda. Boże Słowo jest żywe, skuteczne, ostre jak miecz obosieczny (por. Hbr 4, 12), nie wraca bezowocnie do Boga, który je wypowiedział (por. Iz 55, 11). Tylko... czy pozwolę mu działać? A może krąży wciąż wokół i nie może się przedostać do wnętrza mojego skamieniałego serca?

Kiedy ostatnio czytałam ten fragment, przyszła mi jeszcze jedna inna myśl. Dzień zaczyna się rano i liczy swoje godziny, czym je wypełniam? Co sieję? Czy inni otrzymują ode mnie dobre słowo, zainteresowanie, modlitwę, czy raczej narzekanie, pretensje, „kwaśną” minę? Oto Siewca posyła mnie w ten dzień, by działać na rzecz Jego królestwa, a ja sieję – słowem, zachowaniem, myślą... Co zatem sieję, kiedy jestem w pracy, w sklepie, u lekarza, w urzędzie, na ulicy, w domu? Przekazuję Boże błogosławieństwo napotkanym (w jakikolwiek sposób) ludziom – dobrym słowem, pomocą, w serdecznej modlitwie, dobrej myśli, życzliwym spojrzeniu, uśmiechu? Czy inni czują się przy mnie dobrze, bezpiecznie, szukają mojego towarzystwa? Patrząc na mnie, chwalą Boga? Albo zmienia się ich nastrój, serce wypełnia pokojem, nową nadzieją, chociaż zupełnie nie wiedzą, dlaczego...? A może jest wręcz odwrotnie? Skoro sieją wiatr, zbiorą burzę – powie prorok Ozeasz (Oz 8, 7). Jeśli narzekam, jątrzę, wprowadzam nerwową atmosferę, obgaduje albo roznoszę plotki... – jaki owoc przyniosę? Co wyrośnie w sercach tych, których Pan postawił na mojej drodze?

A co człowiek sieje, to i żąć będzie – mówi św. Paweł (Ga 6, 8) i dodaje: W czynieniu dobra nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy (Ga 6, 9).

s. Gertruda MSC