Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.
„Tak wiele jest do zrobienia a ty się sobą zajmujesz. Spójrz: dzieci Moje giną. Cóż czynisz, by...
Narodził się nam Zbawiciel!
Niech Narodzenie Bożego Syna będzie dla nas źrodłem pokoju, nadziei i głębokiego...
List do MPJ!
Mój Drogi/moja Droga! Dawno nie zaglądaliśmy do Madzi, zróbmy to dzisiaj. Dziewczynka właśnie...
Słowo Życia - grudzień 2025
„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt...
Słowo Życia - listopad 2025
Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w...
Słowo Życia - październik 2025
Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą...
-
Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.
-
Narodził się nam Zbawiciel!
-
List do MPJ!
-
Słowo Życia - grudzień 2025
-
Słowo Życia - listopad 2025
-
Słowo Życia - październik 2025
Nawigacja strony
Myśl dnia
Słowo Życia
„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt 1,23)
Na tyle doświadczymy Boga żywego, obecnego na ile życie nasze złożymy w rękach miłującego Ojca.
Słowo Życia - wrzesień 2021

"syn człowieczy będzie wydany w ręce ludzi"(Mk 9,31)
Jezus podąża do Jerozolimy. Ma jasno sprecyzowany, wyznaczony cel. To nie jest pochód triumfalny. Triumf zniewala. Idąc za Chrystusem nie zawsze będę zwycięzcą. On nigdy nie obiecywał tanich, łatwych rozwiązań. Nigdy nie udawadniał, że pójście za Nim będzie związane z czymś, co rozumiemy jako karierę czy ludzkie szczęście. Bardzo otwarcie i szczerze mówi, że zostanie "wydany". To nie jest łatwa perspektywa.
Życie Jezusa było ciągłym dawaniem, wydawaniem samego siebie. Nasz Zbawiciel rozdaje swoje siły, czas, a wreszcie życie dla drugiego człowieka, dla mnie. Prawdziwa miłość nie jest kręceniem się wokół siebie, swoich problemów, dolegliwości, strapień. Miłość powoduje, że człowiek rozkwita, odkrywa w sobie pokłady dobra, piękna, szlachetności, wrażliwości. I zawsze skierowana jest ku drugiemu. Bł. Stefan kardynał Wyszyński w jednym ze swoich rozważań zapisał, iż "Każdy człowiek jest poddany na wolę innych. Zależy tylko, w czyje ręce się dostanie i co one z nim zrobią?
A jeśli tych rąk jest mnóstwo? Niewiele było rąk, które biczowały i krzyżowały Boga Człowieka. A ilu dłoniom, sercom, myślom, uczuciom poddany jest każdy z nas? W dziejach Jezusa odnajdujemy własną historię."
Przypomina mi się pewne doświadczenie ze szkoły. Jeden z uczniów klasy pierwszej ewidentnie nie pasował do grupy. Już na pierwszy rzut oka widać było, że odstaje od pozostałej części klasy intelektualnie i społecznie. Stał się częstym tematem rozmów pozostałych kolegów i niestety również nauczycieli. Został niejako wydany na pastwę środowiska, z którym przyszło mu się zmierzyć. Pod koniec roku szkolnego, kiedy groziły mu dwie oceny niedostateczne, zobaczyłam jak niespodziewanie, jedna z jego klasowych koleżanek zaczyna udzielać mu korepetycji. To była najlepsza uczennica w klasie, a jeszcze do tego niezwykle utalentowana sportsmenka. Nie wstydziła się siedzieć i poświęcać czas temu nieporadnemu chłopcu.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ każdego dnia jesteśmy wydawani w ręce różnych osób – naszych rodziców, współmałżonków, szefów, lekarzy. Niektórzy potraktują nas z łagodnością, delikatnością. Inni będą nas biczować – może nie tak fizycznie, a częściej psychicznie - przez plotkę, oszczerstwo, obmowę. I warto w tym miejscu pamiętać, że to nie tylko ja jestem wydawany, ale i przez moje życie i ręce może przejść wiele osób, dla których zabraknie cierpliwości, łagodności, albo najzwyczajniej w świecie po prostu czasu.
