Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

„Tak wiele jest do zrobienia a ty się sobą zajmujesz. Spójrz: dzieci Moje giną. Cóż czynisz, by...

Narodził się nam Zbawiciel!

Narodził się nam Zbawiciel!

  Niech Narodzenie Bożego Syna będzie dla nas źrodłem pokoju, nadziei i głębokiego...

List do MPJ!

List do MPJ!

Mój Drogi/moja Droga! Dawno nie zaglądaliśmy do Madzi, zróbmy to dzisiaj. Dziewczynka właśnie...

Słowo Życia - grudzień 2025

Słowo Życia - grudzień 2025

„Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel”, to znaczy Bóg z nami (Mt...

Słowo Życia - listopad 2025

Słowo Życia - listopad 2025

Z radością dziękujcie Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w...

Słowo Życia - październik 2025

Słowo Życia - październik 2025

Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu z całą...

  • Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

    Zwykła dziewczyna z Nazaretu Matką Nadziei.

  • Narodził się nam Zbawiciel!

    Narodził się nam Zbawiciel!

  • List do MPJ!

    List do MPJ!

  • Słowo Życia - grudzień 2025

    Słowo Życia - grudzień 2025

  • Słowo Życia - listopad 2025

    Słowo Życia - listopad 2025

  • Słowo Życia - październik 2025

    Słowo Życia - październik 2025

"Karawana na pustyni"

karawana.jpg

  

KARAWANA NA PUSTYNI

    Podróżował po pustyni pewien potężny monarcha, a w ślad za nim postępowała długa karawana przewożąca należące do niego niezliczone skrzynie pełne złota i drogocennych kamieni.

W połowie drogi jeden z wielbłądów, oślepiony rozżarzonym piaskiem, runął z westchnieniem na kolana i więcej się już nie podniósł.

 

Skrzynie, które dźwigał, zsunęły się z jego boków na ziemię, roztrzaskując się, a perły i drogocenne kamienie zmieszały się z piaskiem.

Król nie zatrzymał pochodu, bowiem nie miał już więcej skrzyń, a wszystkie wielbłądy były i tak przeciążone. Z gestem wyrażającym tyleż żalu co i wielkoduszności, zezwolił swoim paziom i giermkom pozbierać te cenne kamienie, które zdołają odszukać.

Podczas, gdy poszukiwali chciwie łupu i przetrząsali mozolnie piach, król kontynuował swą podróż po pustyni.

Spostrzegł jednak, że ktoś postępuje nieustannie jego śladem. Odwrócił się i zobaczył, że biegnie za nim spocony i zdyszany jeden z jego paziów.

– A ty – zapytał go monarcha – nie zatrzymałeś się, by pozbierać bogactwa?

Młodzieniec odpowiedział mu z radością i dumą:

– Ja idę za moim królem.

Bruno Ferrero, 365 Opowiadań dla ducha, s. 151-152

* * *

Jeśli moje serce nie będzie czyste, jak znajdę drogę, którą idzie mój Król? A jeśli jej nie znajdę – gdzie dojdę? I pytanie, od którego wszystko zależy: Kto jest moim Królem?…